PODSTAWY FILMOWANIA – W JAKI SPOSÓB TRZYMAĆ APARAT?

Filmowanie już kilka lat temu stało się dostępne dla niemal każdego. Do nagrania ciekawego wideo nie trzeba kupować ciężkiej kamery. Z powodzeniem wystarczy wyposażyć się w jeden z niewielkich bezlusterkowców Olympusa z serii OM-D. Przed nagraniem pierwszego materiału warto jednak zapoznać się z kilkoma przydatnymi poradami.


Bardzo ważnym aspektem filmowania - o którym należy powiedzieć na samym początku - jest sposób trzymania aparatu. To niezwykle istotne, bowiem wpływa to nie tylko na wygodę, ale także stabilność i jakość samego filmu. Przypadkowy chwyt aparatu sprawia, że urządzenie bardziej ciąży w dłoni. Utrudnia także wygodną obsługę pierścieni zmiany ostrości i ogniskowej.

Prawą dłonią należy chwycić grip bezlusterkowca kładąc kciuk na przeznaczonym do tego miejscu. Palec wskazujący powinien znaleźć się na spuście migawki lub przycisku „Record” umieszczonym tuż obok.

Lewą dłonią należy przytrzymać obiektyw chwytając go od dołu. Ma to spore znaczenie zwłaszcza w przypadku dużych i ciężkich obiektywów, ponieważ jeszcze bardziej wpływa na stabilność nagrania.

Takie ułożenie rąk sprawia także, że lewa dłoń ma swobodny dostęp do zmiany ostrości i zoomu. W ten sposób zyskuje się nie tylko wygodę filmowania, ale także możliwość manewrowania pierścieniami obiektywu i przyciskami aparatu.

Zobacz inne filmy

Odcinek 2 - Czy 4k ma sens? Co daje?

Odcinek 3 - 24, 25 czy 50 klatek na sekundę?

REKLAMA

CZY 4K MA SENS? CO DAJE TAK DUŻA ROZDZIELCZOŚĆ? CZY ZMIANY WZGLĘDEM HD I FULL HD SĄ ODCZUWALNE?

W ostatnich latach jesteśmy świadkami coraz szybszego rozwoju telewizorów i monitorów 4K. Niemal bez przerwy na targach elektroniki, a później także na sklepowych półkach pojawiają się ciekawe urządzenia wykorzystujące matryce z obsługą bardzo wysokiej rozdzielczości.

4K pojawia się obecnie już nie tylko w dużych telewizorach, ale także w niewielkich monitorach komputerowych i laptopach. Na rynku zadebiutowały już nawet smartfony z wyświetlaczami 4K.

Mimo wszystko, jak na razie liczba osób posiadających w domu wyświetlacz 4K nie jest bardzo duża, ale cały czas rośnie. Zapewne już niedługo to 4K stanie się standardem takim, jak teraz jest rozdzielczość Full HD.

Czym jest 4K?

4K to nazwa standardu wysokiej rozdzielczości filmów. To materiały, których dłuższy bok składa się z około 4 tysięcy pikseli. W przypadku standardowego formatu 16:9, 4K oznacza rozdzielczość dokładnie 3840 x 2160 pikseli.

Dotychczas najpopularniejszym standardem była rozdzielczość Full HD, czyli 1920 x 1080 pix. W przypadku 4K każdy bok ma dokładnie dwa razy więcej pikseli, a więc wspomniane 3840 x 2160. Po pomnożeniu, obraz nagrany w Full HD składa się z 2 073 600 pikseli, 4K to 8 294 400 pikseli. To dokładnie 4 razy więcej niż Full HD. Film jest więc znacznie bardziej szczegółowy, a detale na nagraniu jeszcze lepiej widoczne.

W ustawieniach niektórych aparatów możemy wybrać opcję kinowego 4K (C4K). W przypadku Olympusa E-M1 Mark II to 4096 x 2160 pikseli. To o ponad pół miliona pikseli więcej niż w standardowym 4K. Kinowe 4K jest bardziej panoramiczne i ma proporcje 17:9.

Wideo C4K w Olympusie E-M1 Mark II ma przepływność 237 Mbps. To bardzo dużo informacji o detalach, które są przesyłane z matrycy na kartę pamięci. Aby wideo mogło zapisać się poprawnie, musimy użyć odpowiednio szybkiej karty.

W przypadku nagrywania z najwyższą możliwą rozdzielczością w ciągu sekundy musi zostać zapisane prawie 30 MB danych. Olympus E-M1 Mark II umożliwia szybki zapis na kartach SD (UHS-II), dlatego nie ma tu najmniejszych problemów z wydajnością.

Jak wykorzystać tak dużą rozdzielczość?

Do odtworzenia filmu w 4K potrzeba oczywiście monitora lub telewizora przystosowanego do wyświetlania tak dużej rozdzielczości. Niemniej ważne jest jednak posiadanie sprzętu, który nagranie takiego filmu w ogóle umożliwi. Jednym z nich jest wypomniany Olympus E-M1 Mark II.

Co ciekawe, nagrywanie w 4K może być bardzo przydatne nawet w przypadku braku monitora zdolnego taki film odtworzyć.

Obraz 4K można bowiem przybliżyć cyfrowo w programach komputerowych już po jego nagraniu. Taki „cyfrowy zoom” w filmie może się przydać m.in. w przypadku fizycznego braku możliwości zwiększenia ogniskowej obiektywu podczas nagrania.

Film 4K można przybliżyć czterokrotnie, do rozdzielczości Full HD. W szczególnych przypadkach można zdecydować się nawet na dziewięciokrotny zoom cyfrowy, zmniejszając rozdzielczość do HD (1280 x 720 pix).

Nagrywając Full HD czterokrotne przybliżenie spowoduje spadek rozdzielczości do 960 x 540 pix. Taka wartość jest już zdecydowanie zbyt mała do komfortowego oglądania wideo.

Nagrywanie w 4K ma więc bardzo dużo zalet. Jedną z nich wykorzystamy nawet w przypadku braku odpowiedniego monitora czy telewizora.

Zobacz inne filmy

Odcinek 3 - 24, 25 czy 50 klatek na sekundę?

Wkrótce: odcinek 4 - Jak dobrać obiektyw?

REKLAMA

24, 25 CZY 50 KLATEK NA SEKUNDĘ? TO NIEPRAWDA, ŻE FILM NAJLEPIEJ WYGLĄDA W 24 KL/S. OTO CO DAJE SZYBKI FRAME RATE

Po ustawieniu odpowiedniej rozdzielczości filmu przychodzi czas na wybór tak zwanego „frame rate’u”, czyli liczby klatek wyświetlanych w ciągu sekundy.

Każde wideo jest w istocie jedynie pokazem kolejnych, nieruchomych zdjęć odtworzonych z odpowiednią prędkością. Im więcej klatek pojawi się w jednej sekundzie filmu tym obraz będzie bardziej płynny.

Kinowe produkcje od wielu lat były nagrywane w 24 kl/s i ma to związek jeszcze z epoką kamer analogowych, które również korzystały z tego standardu. Do tego zdążyliśmy się już przyzwyczaić i wydawałoby się, że wyższy frame rate wcale nie jest potrzebny.

Wiele bardziej dynamicznych scen aż prosi się jednak o zastosowanie większej liczby klatek na sekundę. To zdecydowanie poprawia płynność ruchu, dzięki czemu można dostrzec więcej szczegółów podczas akcji.

W aparatach i kamerach w Europie standardem jest 25 i 50 kl/s. W przypadku tej drugiej opcji na filmie pojawia się dwa razy więcej klatek w danej jednostce czasu, dzięki czemu dynamiczne sceny wyglądają znacznie lepiej.

Film nagrany z wyższym frame ratem można także bardzo łatwo spowolnić w postprodukcji uzyskując efekt slow motion. Nagrywanie w 50 kl/s pozwala na dwukrotne zwolnienie ruchu, co umożliwia jeszcze łatwiejsze dostrzeżenie szczegółów na wideo.

Trzeba jednak pamiętać, że frame rate jest związany także czasem naświetlania poszczególnych klatek. Standardowo przyjmuje się, że czas otwarcia migawki powinien być o połowę krótszy od frame ratu.
Dla 25 kl/s będzie więc to 1/50 sekundy, a w przypadku 50 kl/s poprawnie byłoby użyć czasu 1/100 sekundy.

Oczywiście w wyjątkowych sytuacjach można eksperymentować z innymi czasami naświetlania klatki. Podane wartości pozwalają jednak na pozbycie się uciążliwego migotania obrazu, który pojawia się czasem przy oświetleniu żarowym.

Warto więc zastosować się do powyższych porad i użyć trybu 50 klatek na sekundę. W ten sposób można nagrać znacznie ciekawsze filmy w ruchu.

Zobacz inne filmy

Wkrótce: odcinek 4 - Jak dobrać obiektyw?

Wkrótce: odcinek 5 - Stabilizacja w filmie

REKLAMA

JAK KREATYWNIE ZMIENIĆ PERSPEKTYWĘ W FILMIE? CZYM JEST I JAK WYKORZYSTAĆ EFEKT DOLLY ZOOM?

W fotografii i w filmie liczy się nie tylko aparat. Jest on w zasadzie jedynie podstawą budowania własnego ekwipunku.

Wiele początkujących użytkowników popełnia poważny błąd nie poświęcając uwagi pozostałym elementom wyposażenia fotografa i filmowca. Poza wyborem odpowiedniego aparatu ogromną rolę spełniają także obiektywy.


To właśnie one odpowiedzialne są za odpowiednie kreowanie obrazu, który pada na materiał światłoczuły aparatu. A to jest właśnie najważniejszy aspekt filmowania i fotografowania.

Obiektyw jest zbiorem kilku lub - nawet kilkunastu - bardzo precyzyjnie umiejscowionych soczewek, które w połączeniu w odpowiedni sposób zbierają i rzutują odwrócony obraz na matrycę aparatu. Dopiero później elektronika aparatu przewraca go na odpowiednią stronę i zapisuje gotowe zdjęcie. To jednak właśnie obiektyw w głównej mierze odpowiada za to, jak wyglądać będzie docelowa fotografia lub wideo.

Na rynku możemy wyróżnić co najmniej kilka rodzajów obiektywów, jednak najbardziej charakterystyczny podział to ten na obiektywy stało i zmiennoogniskowe. Tak zwane „stałki” mają niezmienną odległość (ogniskową) od punku załamania światła, do miejsca, gdzie promienie zostają skupione (ogniska).

W obiektywach zmiennoogniskowych wspomnianą odległość można regulować obracając odpowiednim pierścieniem. Tym samym zmianie ulega także perspektywa.

Przy niewielkich ogniskowych obraz wydaje się oddalony (szeroki), a przy większych jest zbliżony (wąski). Różnica pomiędzy minimalną, a maksymalną ogniskową, to tak zwany zoom, który szybko stał się jednym z ulubionych haseł producentów sprzętu fotograficznego.

Fizycznie niemal niemożliwe jest jednak stworzenie obiektywu, który przy każdej ogniskowej będzie zachowywał świetne właściwości. Właśnie dlatego producenci projektują „instrumenty” o pewnych zakresach ogniskowych.

Niezwykle ważne jest zatem nie poprzestawanie na zakupie jednego „standardowego zoomu”. Aby pokazać szczegóły oddalonego obiektu trzeba użyć obiektywu o długiej ogniskowej, zapewniającego „duże zbliżenie”. Do pokazania szerokiego planu przyda się z kolei obiektyw szerokokątny, czyli taki o mniejszej ogniskowej.

Kadr można także wypełnić fizycznie zmniejszając odległość aparatu i filmowanego obiektu. Stosując krótkie ogniskowe pokazuje się jednak znacznie więcej elementów na dalszym planie. Przy długich ogniskowych można zobaczyć znacznie mniej obiektów w tle, co pomaga wyodrębnić pierwszy plan.

Na dodatek dłuższe ogniskowe zapewniają mniejszą głębię ostrości, czyli zakres odległości, w których interesujący obiekt będzie ostry. To również pomaga w wyszczególnieniu głównego obiektu od elementów znajdujących się na dalszych planach.

Zmianę perspektywy przy różnych ogniskowych bardzo dobrze jest pokazać stosując tak zwany efekt Dolly Zoom, znany także jako efekt Vertigo lub efekt Hitchcocka. To właśnie ten brytyjski reżyser filmowy jako pierwszy zastosował go w filmie Vertigo w 1958 roku.

Jednoczesna zmiana ogniskowej i odległości aparatu od filmowanego obiektu daje bardzo niecodzienny efekt.

Warto bawić się zatem różnymi ogniskowymi zmieniając w ten sposób perspektywę. Dzięki obiektywom o różnych ogniskowych można pokazać nie tylko szeroki lub wąski wycinek sfery. Dużo łatwiej jest także kontrolować głębię ostrości skupiając uwagę widza na najważniejszych elementach filmu.

Zobacz inne filmy

Wkrótce: odcinek 5 - Stabilizacja w filmie

Wkrótce: odcinek 6 - Akcesoria

REKLAMA

STABILIZACJA W FILMIE. CZY W OLYMPUSIE E-M1 MAK II POTRZEBUJEMY DODATKOWYCH STABILIZATORÓW CZY WYSTARCZY WBUDOWANA STABILIZACJA?

Jedną z największych trudności podczas nagrywania filmów jest konieczność zachowania jak najlepszej stabilności aparatu czy kamery. Pewny i prawidłowy chwyt korpusu to tylko jedna strona medalu. Nikt przecież nie chce, aby obraz był niestabilny.

Niemal niemożliwe jest nagranie idealnego wideo „z ręki”. Oczywiście zawsze można skorzystać ze statywu, który zazwyczaj jest duży, ciężki i raczej nie umila popołudniowego spaceru w plenerze. Nie nadaje się także podczas nagrywania scen w ruchu.

Rozwiązaniem jest stabilizowanie aparatu bez użycia statywu. Przy profesjonalnych produkcjach filmowych zazwyczaj używa się wielu bardzo ciężkich i niezwykle kosztownych stabilizatorów, które - choć zapewniają niesamowite efekty - wcale nie rozwiązują problemu.

Na szczęście w korpus bezlusterkowca Olympus E-M1 Mark II wbudowano znakomitą, pięcioosiową, mechaniczną stabilizację obrazu. To w zasadzie cały system czujników, który w czasie rzeczywistym rozpoznaje ruchy ręki użytkownika i przeciwdziała nim przesuwając w odpowiednią stronę matrycę aparatu.

Rozwiązanie pozwala na ustabilizowanie nawet sporych wstrząsów. Nadaje się, więc nie tylko podczas statycznych scen, ale także dynamicznej jazdy na deskorolce lub samochodem.

Obecna w Olympusie E-M1 Mark II 5-osiowa stabilizacja obrazu jest dodatkowo wspomagana stabilizacją elektroniczną. Współpraca obu tych systemów zapewnia jeszcze lepsze efekty. Obraz jest stabilny podczas dynamicznych ruchów, nawet na długich ogniskowych.

Na rynku obecny jest także system optycznej stabilizacji obrazu wbudowanej w poszczególne obiektywy. Efektywność działania takiego rozwiązania jest jednak niższa niż w przypadku mechanicznej stabilizacji obecnej w Olympusie E-M1 Mark II.

Taka opcja stabilizowania obrazu jest również znacznie bardziej uciążliwa. Obiektywy wyposażone w tego typu rozwiązania są, bowiem większe i cięższe od wersji pozbawionych stabilizacji.

Warto również pamiętać o wyższych cenach obiektywów stabilizowanych. Taki wydatek, w przypadku zakupu kilku obiektywów nie jest akceptowalny przez wielu użytkowników. Przewagę ma, więc wbudowana w korpus aparatu stabilizacja mechaniczna.

Na rynku istnieje także inne, jeszcze bardziej zaawansowane rozwiązanie. Olympus IS-Sync to połączenie działania wydajniejszej stabilizacji mechanicznej, z mniej wydajną optyczną. Oba rozwiązania świetnie współpracują ze sobą znacznie podwyższając efektywność stabilizacji obrazu.

Korzystając z Olympusa E-M1 Mark II można osiągnąć, zatem świetne rezultaty. Bez zewnętrznych, zazwyczaj dość ciężkich i kosztownych stabilizatorów można nagrać bardzo dobrze wyglądające dynamiczne wideo.

Zobacz inne filmy

Wkrótce: odcinek 6 - Akcesoria

Wkrótce: odcinek 7 - Dobre wideo nie tylko w dzień

REKLAMA

AKCESORIA, KTÓRE POMOGĄ W NAGRANIU DOBREGO DŹWIĘKU W WIDEO

Rejestrowanie obrazu jak najlepszej jakości i wykorzystywanie coraz ciekawszych technik jest kwintesencją sztuki filmowej. Nie można zapominać jednak o dźwięku, jakże istotnym aspekcie każdego wideo.

Bardzo często użytkownicy decydują się na nagrywanie dźwięku za pomocą mikrofonów wbudowanych w aparat. Nic jednak nie zapewni tak czystego i wyrazistego dźwięku jak zewnętrzne rejestratory.

Wielu użytkowników aparatów sądzi, że urządzenia te są bardzo duże i ciężkie. A tak nie jest. W ofercie Olympusa znajdziemy co najmniej kilka rejestratorów, które zapewniają krystaliczną jakość dźwięku, a jednocześnie zaskakują swoimi gabarytami i wagą.

W szczególności warto zwrócić uwagę na dwa urządzenia, których użyliśmy do nagrania powyższego filmu. Mowa o rejestratorach Olympus LS-P2 oraz LS-14.

Pierwszy z nich to wyjątkowo kompaktowe urządzenie wyposażone w system trzech mikrofonów umieszczonych w jego górnej części. LS-P2 posiada także m.in. czytelny wyświetlacz, wbudowaną pamięć 8 GB, wtyczkę USB, gniazda słuchawek i mikrofonu, slot na karty SD oraz moduł łączności Bluetooth. Ten ostatni pozwala na zdalne sterowanie rejestratorem przy użyciu aplikacji na smartfony z Androidem.

W powyższym filmie do Olympusa LS-P2 podłączyliśmy zewnętrzny mikrofon krawatowy za pomocą gniazda jack. Dzięki temu mikrofon znajdował się tuż obok źródła dźwięku, który zapisywany był w pamięci wewnętrznej rejestratora.

Olympus LS-14 to nieco bardziej zaawansowany rejestrator, który umieściliśmy w sankach aparatu. Na górze znalazły się dwa mikrofony kierunkowe umieszczone pod kątem 90° i jeden centralnie umieszczony wszechkierunkowy.

Przymocowanie rejestratora do sanek aparatu pozwoliło wygodnie skierować jego mikrofony bezpośrednio w stronę źródła dźwięku. LS-14 oferuje linearny zapis PCM z trybami zapisu aż do 24 bitów i częstotliwością próbkowania aż 96khz. Jest więc to sprzęt nagrywający w rozdzielczości wyższej niż CD-AUDIO.

Wygodne pokrętło znajdujące się w dolnej części urządzenia pozwala szybko wybrać potrzebny nam tryb. Na przykład tryb Smart, który uwzględnia akustykę pomieszczenia i brzmienie źródeł dźwięku, aby automatycznie dostosować LS-14 do optymalnego poziomu nagrywania.

W ofercie Olympusa każdy znajdzie coś dla siebie. Zarówno bardzo kompaktowy LS-P2, jak i niezwykle zaawansowany LS-14 spełnią oczekiwania nawet bardzo wymagających użytkowników.

Zobacz inne filmy

Wkrótce: odcinek 7 - Dobre wideo nie tylko w dzień

REKLAMA